Gdy mój Rose Root Miller w kolorze miętowym wjechał do pracowni, od razu wiedziałem, że to będzie projekt z serii „kocham od pierwszego wejrzenia”. Ten odcień naprawdę rzadko spotyka się w bike parkach – rower wybija się z tłumu nawet wtedy, gdy wszyscy mają najświeższe nowinki. Root Miller to w ogóle „spryciarz” wśród ścieżkowców: nowoczesna, stabilna geometria daje pewność w dół, a zawieszenie pracuje gładko i przewidywalnie, dzięki czemu rower aż zachęca do długich, szybkich przejazdów i zabawy na hopkach.
To mój osobisty egzemplarz, świeżo odkupiony od poprzedniego właściciela – więc od razu wpadł na pełne SPA i ochronę na lata. Zabezpieczyłem go produktem customowa folia ochronna CPF w wersji połysk. Każdy element jest precyzyjnie docięty pod ramę, folia jest niemal niewidoczna. Lakier był już trochę zmęczony i stracił swój blask, całe szczęście folia pomogła go w całości odzyskać !! Do tego ma funkcję samoregeneracji – drobne mikrorysy znikają pod wpływem ciepła i naprawdę skutecznie chroni newralgiczne miejsca. Efekt? Mój Root Miller dostał niewidzialną zbroję i jest gotowy na wszystko, od miejscowych singli po wyjazdy w Alpy.
Folia tworzy solidną barierę przed uderzeniami drobnych kamieni, otarciami po upadkach i kontaktem z błotem oraz myjką. Jej powierzchnia potrafi się „zagoić” od ciepła – więc po intensywnym dniu na trasie rower wciąż wygląda świeżo. Okleiłem całość: od widelca i górnych rur, przez dolną, tylny trójkąt i okolice zawiasów, aż po detale wokół dampera. Dzięki temu nie ma „gołych” miejsc narażonych na przypadkowe zarysowania.
Każdy element kleiłem powoli i z pełnym skupieniem na błyszczącym lakierze nawet drobny błąd potrafi od razu „krzyczeć”. Najwięcej uwagi wymagały zakamarki przy zawiasach i w dolnej części ramy, gdzie folia musi idealnie dopasować się do krzywizn i krawędzi, żeby pozostała całkowicie niewidoczna. To właśnie w takich miejscach liczy się doświadczenie i cierpliwość - centymetr po centymetrze układałem materiał, aż całość ułożyła się perfekcyjnie.
W trudnych miejscach świetnie sprawdził się żel do aplikacji na mokro – dzięki niemu mogłem precyzyjnie pozycjonować elementy, wycisnąć płyn i powietrze raklą, a krawędzie „siadały” równo i czysto. Cierpliwość + odpowiednie narzędzia = folia praktycznie niewidoczna gołym okiem.
Skoro to mój rower, poszedłem na całość z personalizacją. Zrobiłem customowe naklejki na FOX 36 w dwóch kolorach: miętowym oraz złotym, który nawiązuje do powłoki Kashima. Na tym nie koniec - damper dostał dopasowane mintowe grafiki, dodałem też naklejki na goleniach górnych oraz spójny komplet na obręcze, żeby koła również „grały” z ramą. Teraz wszystko gra ze sobą idealnie, a to po prostu efekt mojej wizji, jak powinien wyglądać mój rower.
Mój Rose Root Miller powstał po to, by jeździć szybko i bez stresu o lakier. Z customową folią ochronną CPF (połysk) i dopracowanym zestawem naklejek mogę śmiało rzucić się w wir przygód. Jeśli masz rower z wyjątkowym malowaniem i chcesz, by długo wyglądał jak nowy - odezwij się. Doradzę, przygotuję zestaw i okleję tak, żeby Twój sprzęt był gotowy na wszystko.
Po więcej realizacji zajrzyj na stronę: sprawdź inne projekty na naszej stronie. A jeśli chcesz podglądać kulisy pracy na bieżąco, wpadaj na nasze profile: Instagram, TikTok i Facebook.
/ Patryk z 4-bike